RSS
Areny sportowe

Wyszukiwarka

Panel użytkownika


Menu

Informacja o plikach cookies

Witryna korzysta z plików cookies.

Początek europejskich pucharów dla polskich drużyn

Dodano: 19 lipca 2013 Ostatnia aktualizacja: 19 lipca 2013 0 komentarzy

Polskie kluby nie najgorzej rozpoczęły swoją przygodę w europejskich pucharach w tym sezonie. Zarówno Śląsk Wrocław, Lech Poznań, jak i Legia Warszawa przekonująco wygrały pierwsze spotkania eliminacji do Ligi Europy oraz Ligi Mistrzów. Jedynie debiutujący w rozgrywkach europejskich Piast Gliwice przegrał na wyjeździe z azerskim FK Qarabağ, ale sprawa awansu pozostaje tutaj wciąż otwarta.


Odmiana Legii po słabej I połowie

Nasz rodzynek w eliminacjach do Ligi Mistrzów, Legia Warszawa w II rundzie kwalifikacji trafił na niezbyt wymagającego przeciwnika, The New Saints FC z Walii. Pierwszy mecz, rozegrany w środę na Racecourse Ground w Wrexham rozpoczął się jednak nie najlepiej dla mistrzów Polski. Po niezbyt mocnym strzale Ryana Fraughana w 11. minucie gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie. Przy bramce udział miał bramkarz Legii, Dušan Kuciak, który niewątpliwie mógł i powinien był lepiej interweniować. Legioniści dłużej utrzymywali się przy piłce, prowadzili grę, ale nie stwarzali sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji i prowadzenie Walijczyków utrzymało się do końca I połowy. W przerwie trener Jan Urban dokonał dwóch zmian (Miroslava Radovića zastąpił Michał Kucharczyk, a za Hélio Pinto wszedł Dominik Furman). Reprymenda, jaką piłkarze zapewne usłyszeli w szatni najwyraźniej podziałała na zawodników, którzy już niespełna dwie minuty po wznowieniu gry zdołali wyrównać. Bramkę dla zespołu Legii zdobył wprowadzony w przerwie Michał Kucharczyk, wykorzystując płaskie dogranie w pole karne od Jakuba Koseckiego. Dziesięć minut później mistrzowie Polski już prowadzili, a Paula Harrisona sprytnym strzałem głową tym razem pokonał Marek Saganowski. Asystę bezpośrednim wrzutem piłki z autu zaliczył Michał Kucharczyk. Dzieła zniszczenia dopełnił w 74. minucie Jakub Kosecki, kierując piłkę do bramki po indywidualnej akcji, silnym uderzeniem z linii pola karnego. Legia w całym spotkaniu może nie zachwyciła, tym niemniej była zespołem wyraźnie lepszym i zwycięstwo 3:1 odniosła zasłużenie.

Zwycięstwo Lecha w Finlandii

Identyczny wynik, co Legia osiągnął także Lech Poznań w meczu II rundy eliminacji do Ligi Europy. Wynik rozgrywanego w czwartek na stadionie ISS w mieście Vantaa spotkania z drużyną FC Honka otworzył w 11. minucie Vojo Ubiparip, strzelając głową z najbliższej odległości po dośrodkowaniu Łukasza Teodorczyka. Sześć minut później ponownie jednak był remis, a gola wyrównującego zdobył Jussi Vasara. Podwójnego pecha w tej akcji miał Manuel Arboleda; najpierw zbyt słabo wybijał piłkę po dośrodkowaniu, kierując ją w dodatku pod nogi piłkarza Honki, a następnie po strzale piłka przetoczyła się po nodze Kolumbijczyka, myląc w ten sposób bramkarza Lecha. Ponownie na prowadzenie piłkarze ze stolicy Wielkopolski wyszli w 53. minucie, kiedy w zamieszaniu pod polem karnym rywali najlepiej odnalazł się Łukasz Teodorczyk i skierował futbolówkę do bramki. Wynik w 71. minucie ustalił Marcin Kamiński, zdobywając bramkę po niezbyt silnym, ale przecyzyjnym strzale z rzutu wolnego z dużej odległości.

Miłe złego początki

Doskonale rozpoczął się mecz debiutującego w europejskich pucharach Piasta Gliwice. Piłkarze z Górnego Śląska w II rundzie kwalifikacji do Ligi Europy trafili na FK Qarabağ z Azerbejdżanu, drużynę znaną polskim kibicom z wyeliminowania Wisły Kraków z rozgrywek Ligi Europy trzy lata temu. O ile porażka Wisły graniczyła z sensacją, o tyle do szans Piasta na wyeliminowanie Azerów podchodzono już z większą rezerwą, raz z uwagi na większy szacunek dla Azerów, którzy nie uchodzą już wyłącznie za chłopców do bicia i dwa z uwagi na drużynę Piasta, która start w rozgrywkach europejskich traktuje raczej jako przygodę, niż realną szansę na osiągnięcie większych sukcesów. Ponadto budżet FK Qarabağ jest znacznie wyższy od budżetu gliwiczan. Piłkarze Piasta odważnie rozpoczęli jednak spotkanie, rozgrywane na ładnie odnowionym rok wcześniej stadionie im. Tofiqa Bəhramova w Baku. Mecz na początku miał wyrównany przebieg, a w 18. minucie historycznego dla klubu gola zdobył Marcin Robak, strzelając głową po dośrodkowaniu Mateja Ižvolta w pole karne.

Po zdobyciu bramki przez Piasta coraz większą przewagę mieli jednak gospodarze, długo utrzymujący się przy piłce, prowadzący grę i raz po raz kreujący groźne akcje. Przewaga Qarabağu została udokumentowana w 40. minucie, kiedy przepięknym strzałem z dystansu w samo okienko popisał się Brazylijczyk Richard Almeida de Oliveira. Druga połowa miała dosyć nieciekawy przebieg, było sporo strat, przerywania akcji wybijaniem piłki, mało zaś dogodnych sytuacji. Na taką postawę piłkarzy wpływ miał zapewne upał panujący w stolicy Azerbejdżanu. W końcowym kwadransie ponownie zarysowała się jednak wyraźna przewaga gospodarzy, którzy po jednej z akcji, w 83. minucie zdołali wyjść na prowadzenie. Po niezbyt udanej interwencji Jakuba Szumskiego piłkę z bliskiej odległości do bramki skierował Reynaldo dos Santos Silva, ustalając wynik meczu na 2:1. Trzeba przyznać, że zespół z Azerbejdżanu w przekroju całego spotkania był wyraźnie lepszy i zasłużył na wygraną, choć z drugiej strony Piast przy odrobinie szczęścia mógł tej porażki uniknąć. Wynik 1:2 w pierwszym meczu pozostawia jednak sprawę awansu otwartą i jeśli piłkarze z Gliwic lepiej zaprezentują się przed własną publicznością, mają szansę na przejście do następnej rundy.

Atak od pierwszej do ostatniej minuty

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem była postawa Śląska Wrocław w pierwszym tegorocznym meczu w europejskich pucharach. Przeciwnik wrocławian, Rudar Pljevlja (5. drużyna poprzedniego sezonu ligi czarnogórskiej) nie należał może do tych z najwyższej półki, ale mając w pamięci niezbyt udane występy Śląska w poprzednim sezonie (w tym męczarnie z czarnogórską Budućnostą Podgorica) można było mieć pewne obawy przed tym meczem. Piłkarze rozwiali je już jednak w ciągu pierwszych 10 minut spotkania rozgrywanego na wrocławskim stadionie Miejskim, kiedy dwa razy do bramki rywali trafił debiutujący w barwach Śląska Portugalczyk, Marco Paixão. W drugiej połowie po bramce durzucili także Waldemar Sobota i również debiutujący w Śląsku, Albańczyk Sebino Plaku. Poza wysokim zwycięstwem 4:0 na uwagę zasługuje także bardzo dobra gra Śląska, który wyraźnie zdominował swoich rywali, grał szybko, składnie i ładnie dla oka, nie pozostawiając złudzeń co do tego, który zespół jest lepszy.

Znamy już ewentualnych rywali w kolejnej rundzie

Dziś poznaliśmy także ewentualnych rywali polskich klubów w kolejnej rundzie eliminacji do Ligi Europy i Ligi Mistrzów. Przed losowaniem rozstawionymi drużynami były Legia oraz Lech. W III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Legia może trafić na zespół z pary Sligo Rovers FC (Irlandia) i Molde FK (Norwegia). W pierwszym spotkaniu tych drużyn Norwegowie wygrali na wyjeździe 1:0 i są bliżsi awansu do kolejnej rundy. Zespół ten, podobnie jak i Irlandczycy, wydaje się być w zasięgu Legii. W obecnym sezonie piłkarze Molde FK (mistrzowie kraju) zajmują dopiero 10. miejsce w tabeli ligi norweskiej (granej systemem wiosna-jesień). Nie należy ich jednak lekceważyć, tym bardziej iż rok temu Legioniści odpadli z rozgrywek europejskich właśnie z zespołem z Norwegii, Rosenborgiem Trondheim.

Najtrudniejszego rywala po ewentualnym awansie do III rundy eliminacji do Ligi Europy wydaje się, że będzie mieć Śląsk Wrocław, który trafił na belgijski Club Brugge. Wielu kibiców pamięta zapewne jeszcze rywalizację tego klubu z poznańskim Lechem w IV rundzie eliminacji Ligi Europy cztery lata temu. Po wygraniu pierwszego meczu na stadionie Amiki Wronki (stadion Lecha był wówczas w przebudowie) 1:0 Lechici rozegrali emocjonujący mecz na Jan Breydelstadion. Po 90 minutach, a także po dogrywce było 1:0 dla gospodarzy, a awansu do fazy grupowej pozbawiła Lecha dopiero seria rzutów karnych. Miejmy nadzieję, że tym razem to polska drużyna awansuje w starciu z zespołem z Brugii, tym bardziej że Śląsk zaprezentował się bardzo dobrze w pierwszym meczu tego sezonu.

Wspomniany wyżej Lech Poznań może trafić na kogoś z pary Žalgiris Wilno (Litwa) – Pjunik Erewan (Armenia). W pierwszym meczu Žalgiris wygrał u siebie z drużyną z Armenii 2:0. Wydaje się, że żaden ze wspomnianych przeciwników nie powinien stanowić większej przeszkody dla poznaniaków. Piast Gliwice natomiast, jeśli uda mu się przejść FK Qarabağ, będzie się mierzyć z cypryjskim Anorthosis Famagusta lub szwedzkim Gefle IF (Cypryjczycy wygrali u siebie pierwszy mecz 3:0). W obu przypadkach będzie to trudny rywal dla Piasta, choć nie bez szans na ogranie.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz[regulamin]






Wszystkie pola są wymagane




Copyright © 2012–2017 by arenysportowe.eu