RSS
Areny sportowe

Wyszukiwarka

Panel użytkownika


Menu

Informacja o plikach cookies

Witryna korzysta z plików cookies.

Awans Legii, Lecha i Śląska, relacja z meczu Piasta

Dodano: 27 lipca 2013 Ostatnia aktualizacja: 27 lipca 2013 0 komentarzy

Zgodnie z tym, czego można było się spodziewać po pierwszych spotkaniach, zarówno Legia Warszawa, Lech Poznań, jak i Śląsk Wrocław bez większych problemów zapewniły sobie awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów/Ligi Europy. Jedynie sprawa awansu Piasta Gliwice po porażce w pierwszym meczu stała pod znakiem zapytania i, jak się okazało, ostatecznie gliwiczanie przegrali na własnym boisku bój o awans do kolejnej rundy. Miałem okazję być w tym czasie w Gliwicach, w związku z czym nie mogłem sobie odpuścić wizyty na tym meczu – przedstawię więc nieco szerszą relację z wydarzeń meczowych i okołomeczowych spotkania Piasta z FK Qarabağ.


Planowe awansy

Jako pierwsza z polskich drużyn do rundy rewanżowej rozgrywek europejskich przystąpiła rywalizująca w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów Legia Warszawa. Po solidnej zaliczce z meczu wyjazdowego (3:1) wywalczenie awansu ze znacznie słabszym walijskim The New Saints FC stanowiło w zasadzie tylko formalność. Legioniści wygrali na Pepsi Arenie także drugie spotkanie, choć w najniższym możliwym rozmiarze (1:0), nie pokazując zbyt przy tym zbyt dobrej gry. Bramkę na wagę zwycięstwa i ważnych do rankingu punktów zdobył w 53. minucie Dwaliszwili. W kolejnej rundzie o awans do decydującej fazy eliminacji mistrzowie Polski zmierzą się z mistrzami Norwegii, Molde FK, którzy wyeliminowali irlandzki Sligo Rovers (1:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie).

Po wysokim i przekonywującym zwycięstwie 4:0 na stadionie Miejskim we Wrocławiu Śląsk jechał do Czarnogóry w zasadzie pewny awansu. Rewanż rozegrano na stadionie Pod Goricom w stolicy Czarnogóry. Wrocławianie przeważali i stwarzali sobie sytuacje, co zaowocowało dwubramkowym prowadzeniem do przerwy (gole Soboty i Paixão w 31. i 34. minucie). W 57. minucie kontaktową bramkę zdobył jednak Jovanović, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry do wyrównania doprowadził Adi Bambur i mecz zakończył się remisem. Szkoda straconych punktów do rankingu UEFA, ale ostatecznie najważniejszy jest awans do kolejnej rundy, w której Śląsk zmierzy się z Club Brugge z Belgii. Awans do kolejnej rundy wywalczył także Lech Poznań, po zwycięstwie na wyjeździe 3:1 tym razem wygrywając z fińską Honką Espoo na stadionie Miejskim 2:1. W następnej rundzie poznaniacy walczyć będą z litewskim Žalgirisem Wilno.

Rozczarowanie w Gliwicach

Apetyty na awans do kolejnej rundy mieli także sympatycy czwartej drużyny poprzedniego sezonu polskiej Ekstraklasy, Piasta Gliwice. Gliwiczanie swój pierwszy w historii mecz w europejskich pucharach, grany w odległym Baku przegrali z FK Qarabağ 1:2. Azerowie byli w tym meczu zespołem lepszym, ale przy odrobinie szczęścia Piast mógł nawet uniknąć tej porażki. Nie zamykała ona jednak polskiej drużynie szans na awans do kolejnej rundy, a samo spotkanie rewanżowe zapowiadało się całkiem interesująco. Ponieważ zbieg okoliczności sprawił, że 25 lipca byłem akurat w Gliwicach (miałem umówione spotkanie o pracę w Holandii), postanowiłem skorzystać z tej okazji i udać się na mecz (nigdy nie byłem wcześniej na meczu europejskich pucharów, nie wliczając w to kobiecej Ligi Mistrzów; po raz pierwszy miałem także okazję odwiedzić nowy stadion Piasta).

Nie lubię wydawać pieniędzy, więc naturalnym moim wyborem było kupno możliwie jak najtańszego biletu. Na pytanie kasjerki, czy może być na "młyn" odpowiedziałem twierdząco i tak oto znalazłem się na sektorze najzagorzalszych kibiców Piasta. Na stadion udałem się już mniej-więcej półtorej godziny przed rozpoczęciem meczu, kiedy był on jeszcze niemal pusty. Bardziej zapełniać zaczął się dopiero gdzieś na pół godziny przed startem zawodów. Z mojej perspektywy trybuny w trakcie meczu wyglądały na całkiem solidnie wypełnione, poza naprzeciwległą trybuną za bramką z wyludnionym sektorem gości (kibiców Qarabağu było równo czterech – jak informują media był jeszcze piąty, ale został zatrzymany za próbę wniesienia na trybuny pirotechniki) i słabo zapełnionymi sektorami G i H. Dane meczowe mówią jednak o 5744 widzach, co oznacza że tak naprawdę tylko nieco ponad połowa miejsc była zajęta. Nieco mniej osób (5125) było na ostatnim meczu RTP Unii Racibórz w 1/16 kobiecej Ligi Mistrzów, co nie świadczy najlepiej o frekwencji na gliwickim obiekcie.

Doping dla Piasta był w mojej ocenie dobrze zorganizowany i trwał od pierwszej do ostatniej minuty. Nieco gorzej było w dogrywce, kiedy kibicom nieco chyba brakło sił, zwłaszcza w pierwszej połowie, a także już po strzeleniu bramki na 2:2. W myśl zasady "jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one" oczywiście również czynnie brałem udział w dopingu, mimo nieznajomości niektórych przyśpiewek. Co najbardziej zapamiętałem? Nie sposób zapomnieć momentów, w których gniazdowy krzyczał do mikrofonu GIEEEEEEEEEEEKAES – aż uszy bolały, ale wrażenie było niesamowite! Pamiętam też początek drugiej połowy dogrywki, kiedy cała wschodnia trybuna wstała i zaczęła dopingować, dając nam motywację do głośniejszych śpiewów. Wesołość kibiców Piasta wzbudzała też reklama ubojni drobiu na stadionie (kibice Piasta zwani są czasem kurczakami). Nie podobała mi się za to jedna rzecz – po drugiej bramce dla Qarabağu, którą zdobył czarnoskóry zawodnik Ulrich Kapolongo, wielu kibiców "młyna" zaczęło pohukiwać (rasistowski gest, za który UEFA już karała niektóre kluby i który został pokazany chociażby w głośnym dokumencie BBC na temat polskich i ukraińskich stadionów przed Euro 2012 – w nim tej praktyki dopuszczali się kibice na Ukrainie). A sam stadion? Na pewno na żywo robi dużo lepsze wrażenie, niż na zdjęciach, jest schludny, kompletny, choć wciąż blachy wypełniające przestrzeń między trybunami, a zadaszeniem pozostawiają pewną rysę na wizerunku. Muszę natomiast potwierdzić, że położenie pierwszych rzędów trybun wysoko ponad poziomem boiska jest naprawdę bardzo dobrym rozwiązaniem.

Co do samego meczu, to cóż... nie minęło 10 minut, a już przegrywaliśmy i szczerze mówiąc dosyć kiepsko to wyglądało. Piast jednak się nie poddał i jeszcze przed przerwą strzelił dwie bramki, zwłaszcza druga zdobyta przewrotką przez Marcina Robaka była naprawdę ładna. W drugiej połowie po jednym z dośrodkowań w pole karne i główce któregoś z zawodników Piasta piłka trafiła w poprzeczkę, ale to wszystko co mogę powiedzieć o sytuacjach z drugiej części gry. Im dłużej trwał mecz, tym piłkarze sprawiali wrażenie bardziej zmęczonych, zwłaszcza gdy doszło do dogrywki. W tych warunkach lepiej prezentował się jednak Qarabağ i to Azerowie wyprowadzili w końcu decydującą akcję spotkania. Szkoda, bo straty bramki na 2:2 można było uniknąć, a największe pretensje można mieć w tym przypadku do bramkarza Piasta, który mógł i powinien był lepiej interweniować przy strzale Kapolongo. Tym samym nie udał się debiut Piasta w europejskich pucharach, który zakończył się już na pierwszym przeciwniku. W dodatku Qarabağ Ağdam już chyba na lata pozostanie symbolem niepowodzeń polskich klubów na arenie europejskiej, choć sytuacja przed meczem z Piastem była oczywiście już całkiem inna, niż przed klęską Wisły Kraków z tym zespołem, którą okrzyknięto wówczas blamażem. Poniżej przedstawiam kilka fotek, jakie zrobiłem przed i w trakcie meczu:

Stadion Piasta z zewnątrz: Stadion Piasta z zewnątrz
Autor: Admin
Licencja: ©

Trybuna wschodnia podczas meczu: Trybuna wschodnia podczas meczu
Autor: Admin
Licencja: ©

Mecz Piast – Qarabağ: Mecz Piast – Qarabağ
Autor: Admin
Licencja: ©

Mecz Piast – Qarabağ: Mecz Piast – Qarabağ
Autor: Admin
Licencja: ©

Mecz Piast – Qarabağ: Mecz Piast – Qarabağ
Autor: Admin
Licencja: ©

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz[regulamin]






Wszystkie pola są wymagane




Copyright © 2012–2017 by arenysportowe.eu